O MNIE

08.10.1999- 02.01.2010

Kilka słów o mnie...


Urodziłem się 08.10.1999r. w hodowli "Złodziejska Zgraja" należącej do pani Henryki Korkus. Rosłem sobie beztrosko wśród 8 rodzeństwa, aż 21.12.1999r. przyjechały jakieś dwie panie. Najpierw jedna z nich
(ta młodsza) wzięła na kolana mojego braciszka Paszę ale już po chwili stwierdziła, że woli mnie. Poprzytulała mnie troszkę i powiedziała, że "Ona to by mnie wzięła ale to nie od Niej zależy i, że muszę pogadać z tą drugą Panią" i oddała mnie na kolana drugiej (tej starszej). Ponieważ inteligentny byłem od kiedy tylko pamiętam,
to długo się nie zastanawiałem, położyłem przednie łapki na barku tej Pani i zacząłem Jej szeptać do ucha.
Po dłuższej chwili obie panie zebrały się i jak wychodziły, to usłyszałem tylko, że One się zastanowią i dadzą znać. Zrobiło mi się wtedy przykro, bo najpierw mnie przytuliły, wyoglądały ze wszystkich możliwych (i nie tylko) stron i poszły, a mnie w moim malutkim łebku cały czas brzmiały słowa "zastanowimy się".
Następnego dnia ok.godz.15.00 zrobiono mi niespodziankę, obie panie (te same co były wczoraj wieczorem) wróciły, bo przemyślały za i przeciw i zdecydowały,że mnie wezmą właśnie mnie ze sobą do domku...

...i od tej pory Ich domek stał się również moim domkiem :)

Dorastałem sobie beztrosko i po kilku miesiącach moja pani zapisała mnie do szkoły
(Zakładu szkolenia psów w Katowicach-Szopienicach u pani Korkus) na PT I.
Bardzo lubiłem tam jeździć. Po trzech miesiącach na zakończenie zdałem egzamin, który uprawniał mnie
do przejścia, na wyższą szkołę jazdy (PO I). Było to szkolenie, które każdy szanujący się rottweiler powinien przejść (można tam bezkarnie gryźć pozoranta, nawet jeszcze Cię za to pochwalą, chociaż moja pani zawsze mówiła, że to chodzi o zupełnie coś innego- przebąkiwała coś o posłuszeństwie i panowianiu nad psem
ale ja i tak swoje wiem). Ten etap również zakończyłem zdanym egzaminem. W międzyczasie jeździłem na wystawy i na zawody.
Teraz pomimo, że wiosen mam już trochę na karku dalej trzymam się rewelacyjnie, a jak tylko widzę jakąś piłeczkę, to wkracza we mnie nadpsia siła. Uwilebiam się również kąpać,a w zasadzie uwielbiam pływać
(bo z kąpielą, to różnie bywa) i korzystając z tego,że pojadę ze swoją ludzką rodzinką na urlop nad jezioro, napewno nie będę suchy.

Ogólnie jestem szczęśliwym psem, do tej pory słyszę codziennie od swojej rodzinki, że mnie kochają i, że jestem piękny i mądry, a moja pani mówi jeszcze, że jestem najprzystojniejszym facetem na świecie.
Śpię sobie na łóżeczku (mam nawet-ku zaskoczeniu wielu osób wstęp na mojej pani pościel z kóz kaszmirskich), a od czasu do czasu leżę w swoim legowisku, żeby nikomu nie było przykro, że Oni kupili, a ja nie korzystam.
Póki co na tym kończę ale jak wrócę z wakacji to napewno Wam o nich opowiem.

Od mojego ostatniego opowiadania troszkę minęło, a w międzyczasie wiele się wydarzyło... Na wystawie w Lublinie ukończyłem Championat Polski, z czego, chociaż wszyscy znajomi mi gratulowali, najbardziej cieszy się moja Pani... 28.07.2009 r. zyskałem nowego współlokatora- WAILERA Nice And Lovely. Malucha przywiozłem w wieku 7 tygodni, a znam Go od urodzenia (więcej o Nim w dziale przyjaciele).